czwartek, 5 października 2017

Streets of Philadelphia

Cześć wam. 

Moje wakacje w tym roku trwały nieco dłużej - bo aż do października! W związku z tym we wrześniu odwiedziłam USA ponownie. Teraz, z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że wrzesień jest idealny jeśli chodzi o zwiedzanie. Wrzesień na wschodnim wybrzeżu był ciepły ale nie tak upalny jak lato w Stanach. Podczas gdy wy w Polsce sięgaliście po długie rękawy ja znów wskoczyłam w krótkie kombinezony i sukienki, ciesząc się słońcem i temperaturą sięgającą do 30 stopni. W trakcie wyjazdu zwiedziłam Nowy Jork, Filadelfię, Atlantic City, wioskę Amiszów, kilka okolicznych miasteczek i byłam na festiwalu Global Citizen, który odbył się w Central Parku.  Tym razem jednak podzielę się z wami zdjęciami z Philly. 


Widok z dziedzińca Museum of Art Phliladelphia, do którego po schodach wbiegał Rocky Balboa! Ja niestety mam jeszcze zbyt słabą kondycję żeby to zrobić. 




niedziela, 3 września 2017

Wake me up when September ends.

Po dość długiej przerwie wracam znów na bloga. Przez ten czas emocje maturalne zdążyły opaść, plany się zmienić a moja trzymiesięczna kariera pracownicza w Poznaniu skończyć. Podejrzewam, że dla wielu z was skończyły się również wakacje, ale nie dla mnie - nie tym razem! Z racji tego, że zaczynam studia moje wakacje potrwają do końca września. Halo, halo. Jakie studia?
Ano studia, mimo założonej aplikacji au pair i wiadomości od kilku rodzinek postanowiłam zostać w Polsce i spróbować swoich szans na studiach.




Moje lato było dość zabiegane - praca, studia, szukanie mieszkania w Trójmieście i kursowanie między Poznaniem a Trójmiastem. Nie ukrywam, ukochany Poznań opuszczam z lekkim żalem tak samo jak myśl o całorocznym pobycie w USA ale to jeszcze nic straconego, wiele się może wydarzyć a Trójmiasto z bogatą ofertą wydarzeń kulturalnych i dostępem do morza nie wydaje się wcale złą opcją. Wierzę wiec, że ani Poznań ani Stany mi nie uciekną - zwłaszcza, że już w środę lecę tam na 3 tygodnie! So stay tuned.

A żeby nie było nudno wrzucam kilka fot z weekendowego wypadu na Pomorzu.





sobota, 11 lutego 2017

Reykjavik, Islandii część dalsza.


    Już trochę po czasie, już trochę po feriach ale wracam ze zdjęciami z Islandii. Z racji tego, że w poprzednim poście dałam dość obszerny opis Islandii, tutaj pozostawię to bez większych komentarzy.


Reykjavik to z pewnością jedno z bardziej klimatycznych miast ale przekonać się można tego tylko odwiedzając go.



środa, 18 stycznia 2017

KRAINA ELFÓW, czyli witaj Islandio.

      Tegoroczne ferie postanowiłam wykorzystać dość produktywnie więc postaram się nadrobić zaległości na blogu. Dzisiejszy post pojawia się dość późno bo na Islandii byłam w przerwie świątecznej, niemniej jednak wiele się od tego czasu tam nie zmieniło. Zeszłoroczne(już) Święta Bożego narodzenia spędziłam w dosłownej krainie lodu z racji tego, że mam tam bliską rodzinę. Pomijając fakt, że pogoda potrafi zmieniać się tam w przeciągu kilku minut o 180°  to Islandia jest naprawdę przepiękna. Większość zdjęć, które zobaczycie w tym poście jest jedynie porozjaśniana (z racji tego, że dzień tam jest bardzo krótki i trwa mniej więcej 4h pomiędzy 11:30 a 15:30 więc zdjęcia wychodziły dość ciemne) i wykadrowana. Jeśli więc kiedykolwiek będziecie mieli możliwość wybrania się tam to nie wahajcie się ani chwili. Brak roślinność i występowanie dni i nocy polarnych rekompensują nam liczne gejzery, gorące źródła, wodospady, a także zorze polarne. Myślę, że nie ma więcej co tutaj opisywać bo zdjęcia mówią same za siebie.


Na początek zdjęcia z Blue Lagoon - Bláa Lónið, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie za sprawą krzemionki, która sprawia, że woda jest niewiarygodnie błękitna. Nie, nie jest to efekt przeróbki zdjęć, jeśli mi nie wierzycie możecie sami poszukać zdjęć w internecie lub przekonać się na własne oczy! Jak widać na zdjęciu pogoda całkiem ładna jednak po dwóch minutach zrobiła się zamieć śnieżna i wróciłam cała biała do samochodu.




Kolejnym przystankiem naszej wycieczki tamtego dnia były gorące źródła ze złożami siarki. Jeśli znacie zapach zgniłych jaj lub kwasu siarkowodorowego (mentalny biolchem) to możecie sobie wyobrazić jak "pięknie" tam pachniało, całe szczęście zdjęcia jeszcze nie potrafią oddawać takich rzeczy.